Rosjanie w Raciborzu (cz. 1)

Rosjanie w Raciborzu (cz. 1)

Wymiera już powoli pokolenie, które doświadczyło zdobycia Raciborza przez wojska radzieckie w 1945 r. O tych czasach mamy zróżnicowane relacje. A jak w ogóle było z Rosjanami w Raciborzu na przestrzeni wieków? Dla porządku trzeba wyjaśnić, iż wiemy, że pojęcie „Rossija” pojawia się dopiero w XVI stuleciu, że od IX w. byli Rusini itd. Dla uproszczenia przyjmujemy jednak nazwę „Rosjanie” dla ludów zamieszkałych na wschód od Polski.

Król węgierski Bela IV (1206–1270), występował przeciwko królowi czeskiemu Przemysłowi Otokarowi II – chodziło o władztwo nad ziemiami austriackimi. Niszcząc po drodze miasta i zamki Bela podążał na Morawy. Książę raciborski Władysław (1225–1281) w 1253 r. stanął po stronie Beli. W tym przymierzu występuje także książę krakowski Bolesław Wstydliwy, który – niechętny tej wyprawie – uległ dopiero namowom swojej żony Kingi, późniejszej świętej, córce króla Beli. Ale wśród stronników króla węgierskiego znaleźli się także kniaź ruski Daniel i jego syn Lew, który był zresztą żonaty z córką Beli – Konstancją. Wojska krakowskie i ruskie podążały na Śląsk i na wysokości Koźla przekroczyły Odrę. Nad Psiną spotkały się z konnymi i pieszymi księcia Władysława. Widzimy tu zatem wojów ruskich jako sprzymierzeńców księcia raciborskiego. Z kroniki ruskiej dowiadujemy się jednak, że Władysław kłamliwie poinformował swoich stronników o sytuacji i kniazia Lwa odesłał wraz z jego wojami. Dowódca wojsk ruskich jednak zorientował się w niecnych zamiarach księcia raciborskiego, uszedł w zalesione góry, łupiąc po drodze co się dało.

Kniaź halicki Lew Daniłowicz, sprzymierzony z królem czeskim Wacławem II, splądrował ziemię raciborską i znalazł się pod murami Raciborza, chcąc zdobyć miasto. Z dziejów miasta wiemy, że długo się broniło, aż zabrakło żywności i postanowiono poddać się wrogim wojskom. Ale wtedy zdarzył się cud, który został następująco opisany na starym obrazie w kościele farnym (obraz przedstawiamy wśród ilustracji): „Kiedy 16 stycznia 1290 r. Racibórz był oblegany przez Scytów, nagle ukazał się św. Marceli z ogromną maczugą; przerażeni Scytowie uciekli a tysiącami sami wtrącili się w odmęty śmierci.” I tak św. Marceli, patron z 16 stycznia, stał się protektorem i obrońcą Raciborza. Zaś owi Scytowie to w istocie Rusini halickiego kniazia Lwa Daniłowicza (p. także N. Mika, Racibórz w obliczu najazdów tatarskich i zagrożenia wałaskiego, Racibórz 2002, s. 57).

W 1438 r. armia królewiczów Władysława i Kazimierza, synów króla polskiego Władysława Jagiełły, zmierzała w kierunku Pragi, aby dla najmłodszego Jagiellończyka zdobyć czeską koronę królewską. W październiku wojska te przechodziły przez ziemię raciborską, dokonując ogromnych zniszczeń i rabunków. W skład hufców wchodzili Polacy, Litwini i … Rusini właśnie, a prawdopodobnie także Tatarzy. Jak pisze nieznany autor „Ratiborer Chronik”, ludność ziemi raciborskiej dała się rozpasanej soldatesce mocno we znaki, prowadząc działania partyzanckie; wielu grabieżców zabito a część wzięto do niewoli.

Przez następne trzy stulecia nie znajdujemy w naszej lokalnej historii żadnych nawiązań do Rosjan i Rosji. Dopiero w 1735 r. wspomina się o jeździe rosyjskiej i to w związku z historią Polski. We wrześniu 1733 r. sejm wybrał Stanisława Leszczyńskiego na króla Polski. Ale po kilku tygodniach mniejszość sejmowa – przy poparciu Rosji i Austrii – wybrała na króla Polski elektora saskiego Augusta III. W maju 1734 r. Leszczyński uciekł do Francji, gdzie panował jego zięć Ludwig XV. W 1735 r. przez – austriacki wówczas – Śląsk 16.000 rosyjskich jeźdźców podążało nad Ren dla wsparcia wojsk saskich i austriackich w celu wymuszenia abdykacji Leszczyńskiego. Nie mamy żadnych informacji, jak zachowali się Rosjanie na Śląsku, nie wiemy nawet, czy zahaczyli także o ziemię raciborską. W styczniu 1736 r. Stanisław Leszczyński abdykował i wojska rosyjskie wracały. Wiadomo, że w kwietniu 1736 r. będące w odwrocie wojska rosyjskie w dużej liczbie kwaterowały w Raciborzu, a dowodzący nimi generał Bachmatow także rozlokował się w mieście. Nie ma informacji o niewłaściwym zachowaniu się wojsk rosyjskich.

Przypomnijmy, że w 1742 r. Śląsk został zagarnięty przez Prusy. Dnia 21 października 1782 r. w Raciborzu zjawili się rosyjski generał hrabia Sałtykow oraz książę Kurjakin. Przybyli z Opawy aby zapowiedzieć wizytę wielkiego księcia Pawła Piotrowicza, późniejszego cara Pawła I (1754–1796–1801 – p. ilustracje), z małżonką Marią Fiodorówną, którzy – wracając z Wiednia – zamierzali spożyć obiad w Raciborzu. Wysokich gości powitali na granicy książęta Ludwik i Eugeniusz von Württemberg, kuzyni Marii Fiodorównej, wraz z komendantem garnizonu raciborskiego generałem von Dalwigkiem. Dla władz miejskich powstał problem, ponieważ wielkoksiążęca para chciała spożyć posiłek w gospodzie, a nie było w Raciborzu odpowiednio eleganckiego lokalu. Stąd wybrano dom kupca Bernarda Toscano na Rynku (między ul. Długą a Rzeźniczą), mający udawać gospodę. Wysoko urodzeni goście byli bardzo usatysfakcjonowani z przyjęcia i o godzinie 15 udali się przez Rybnik i Pszczynę w dalszą drogę. Następnego dnia do Raciborza przybyła trzecia część wielkoksiążęcego orszaku z księciem Jusupowem. Zarówno goście jak i Raciborzanie odnieśli bardzo pozytywne wrażenia z wizyty.

Rok 1805 był czasem trzeciej wojny koalicji: Anglii, Rosji, Austrii i Szwecji przeciwko Francji Napoleona, sprzymierzonej z Hiszpanią i grupą mniejszych państw południowych i zachodnich Niemiec. Od 8 do 16 listopada przez Racibórz przechodziły wojska rosyjskie, podążające od strony Warszawy. Jak informuje w swoim „Dzienniku” Bernhard Lachmann, raciborski mistrz kowalski i rajca miejski, 35 do 40 tysięcy wojska pod dowództwem generała Friedricha von Buxhoevedena (1750–1811 – p. jego obraz w mundurze rosyjskiego generała wśród ilustracji) przeszło przez most odrzański w Raciborzu. Z innych źródeł dowiadujemy się, że starosta raciborski von Prittwitz zarządził, aby zakwaterowanie generała odbywało się bezpłatnie. Racibórz należał wówczas do Prus, zaś Prusy nie brały udziału w tej wojnie koalicyjnej.

Lachmann szczegółowo opisuje jakie wojska przechodziły, a było to pięć kolumn. Zatem 8 listopada przeszła pierwsza kolumna, na którą złożyła się świta Jego Carskiego Majestatu oraz świta dowodzącego generała, która przez dwa dni była zakwaterowana w Raciborzu. Dalej przez most przechodził regiment kozaków, regiment dragonów, trzy bataliony grenadierów, oddział kawalerii z działami oraz kompania pieszej artylerii. Następna kolumna przybyła 10 listopada 1805 r. Wyliczenie wszystkich jednostek zajęłoby za dużo miejsca. Ciekawe wydają się inne uwagi autora. Jego ojciec prowadził przy ul. Odrzańskiej warsztat kowalski i mistrz wraz z czeladnikami w dzień i noc podkuwali konie. Mistrz Lachmann zwrócił się do rosyjskiego generała, aby przydzielił mu jakiegoś oficera, który dopilnowałby uregulowania zapłaty za wykonane usługi, ponieważ częste były przypadki, że kawalerzyści, a szczególnie kozacy, wsiadali na podkute konie i uciekali. Przydzielony porucznik pilnował porządku. Mistrz kowalski Lachmann wyremontował ponadto powóz podróżny generała, za co został sowicie wynagrodzony. W obejściu Lachmannów prawie stale przebywało 20–30 żołnierzy. Część z nich była w obejściu zakwaterowana. Gospodyni w dużym kotle trzymała wrzącą wodę. Żołnierze przynosili miski, nabierali sobie wody, do której drobili suszony chleb „nazywany »suchary«”, do czego Lachmannowa dodawała im sól a nawet jakąś omastę.

Lachmann z podziwem odnotowuje, że każdy pułk był wyposażony w konie wyłącznie jednej maści, a uniformy regularnych kozaków były „bardzo eleganckie” (p. ilustracje). Zauważa także, iż skazańcy wśród żołnierzy nosili na nogach okowy, a ci w kawalerii musieli iść pieszo i prowadzić konie za uzdę. Autor narysował nawet, jak takie pęta wyglądały i jak były mocowane do nóg (p. fragment „Dziennika” w ilustracjach). Jedna informacja wydaje się jeszcze ciekawa: na zarządzenie miejscowej policji istniał zakaz pokazywania się na ulicach dzieci poniżej 12–13 lat, „ponieważ Tatarzy takie dzieci wyłapują i pożerają w czasie marszu”…

Dodajmy, że wojska rosyjskie przez Opawę podążały na południe. Dnia 2 grudnia 1805 r. odbyła się pod Austerlitz (dzisiejszy Slavkov koło Brna w Czechach) „bitwa trzech cesarzy”, w której Napoleon pokonał zjednoczone siły rosyjsko-austriackie (p. ilustracje).

Paweł Newerla

Scytowie, czyli Rusini, pokonani przez św. Marcelego (16 stycznia 1290) na obrazie, który znajdował się w kościele farnym
Paweł Piotrowicz jako car Paweł I (1754-1796-1801)
Generał rosyjski Friedrich von Buxhoeveden (1750–1811)
Kozacy dońscy
Fragment „Dziennika” Bernharda Lachmanna (w tłumaczeniu):
„Uwaga: Więźniowie Rosjan, którzy podczas marszu coś zawinęli, w piechocie musieli na jednej, czasami też na obu nogach, nosić klocki [okowy], natomiast ci z kawalerii musieli maszerować pieszo, prowadząc konia za uzdę. [pęta miały] 8 cali2
Bitwa pod Austerlitz 2 XII 1805 (malował: François Gérard)

WAW
Opublikowane przez
WAW
Dołącz do dyskusji

WAW

WAW

Wydawca, redaktor naczelny - zapraszam do kontaktu autorów oraz czytelników pod adresem mailowym ziemia.raciborska@gmail.com