Górny Śląsk i Racibórz w okresie po I wojnie światowej, plebiscytu i III powstania śląskiego cz. 1

Górny Śląsk i Racibórz w okresie po I wojnie światowej, plebiscytu i III powstania śląskiego cz. 1

20 marca minęła 100. rocznica górnośląskiego plebiscytu. Na początku maja mija 100. rocznica 3 powstania śląskiego. To ważne rocznice, gdyż w wyniku wspomnianych wydarzeń należący dotąd prawie w całości do Niemiec Górny Śląsk został podzielony pomiędzy Niemcy i Polskę. Wcześniej małą część przyłączono do Czechosłowacji, m.in. część byłego powiatu raciborskiego. W wyniku plebiscytu górnośląskiego Polska zyskała mniejszą część ziem Górnego Śląska, jednak część cenną, uprzemysłowioną, zamieszkałą przez prawie połowę ludności terenu plebiscytowego. Droga do tego była jednak długa i bardzo trudna. Chciałbym owe historyczne wydarzenia nieco przybliżyć i przypomnieć.

Odbrązawianie historii

O plebiscycie górnośląskim i trzech powstaniach napisano już bardzo dużo. Przeważająca ilość opracowań była jednak skażona przez dwa czynniki: swoisty przymus pisania o ważnych wydarzeniach w konwencji historii narodowej oraz w okresie komunizmu, gdzie doszedł jeszcze wymóg wyeksponowania roli klasy robotniczej w przełomowych momentach historii. Te właśnie mankamenty zadecydowały o tym, że do dzisiaj nie dysponujemy opracowaniami dotyczącymi wspomnianych, bardzo ważnych dla naszej, lokalnej historii wydarzeń, które byłyby w pełni obiektywne i na których można by się bez najmniejszych wątpliwości oprzeć. Taki stan rzeczy utrudnia pracę historykom.

W przypadku górnośląskich powstań i plebiscytu ważną rolę pełnił górnośląski lud – mieszkańcy wsi i miast, którzy czynnie uczestniczyli we wspomnianych wydarzeniach. Coraz częściej historycy podkreślają też fakt, że powstania górnośląskie były w rzeczywistości wojną domową toczną na terytorium Niemiec – wojną, w której starły się dwie opcje polityczne i narodowe. Było to też starcie państw zwycięskiej w I wojnie światowej koalicji, których interesy dotyczące Śląska były zupełnie rozbieżne.

Jest rzeczą w pełni udokumentowaną naukowo, że Francja starała się po I wojnie światowej na wszystkie dostępne jej sposoby osłabić Niemcy, uczynić z nich kraj agrarny, bez ciężkiego przemysłu. W tym celu starała się oderwać od Niemiec dwie krainy, gdzie znajdowały się dwa z trzech największy rejonów przemysłowych Rzeszy – Nadrenię i Górny Śląsk. Aby osiągnąć ten cel nie cofała się przed niczym – nawet przed czynnym popieraniem ruchów separatystycznych oraz przed wywołaniem wojen domowych we wspomnianych prowincjach, które powodowały śmierć i cierpienie wielu mieszkańców. Działania francuskie, powodowane słuszną obawą przed pruskim militaryzmem, można zrozumieć, ale trzeba je ocenić jako niezgodne z prawem międzynarodowym.

Jest też rzeczą udowodnioną i oczywistą, że powstania śląskie były wojną domową – prowadzoną przez mieszkańców i na terytorium Prus – kraju związkowego Rzeszy Niemieckiej. Nieliczni historycy, w tym niewielu naukowców, także profesorów prezydenckich, potwierdza ten oczywisty fakt. Ta wojna była jednak prowadzona z czynnym zaangażowaniem dwóch ościennych państw – nowopowstałej Polski i Francji, które poprzez ogrom zaangażowania militarnego, osobowego oraz materiałowego przyczyniły się rozstrzygająco do ostatecznego wyniku konfliktu górnośląskiego.

Obszerne światło na wspomniane problemy rzucają udostępnione od kilku lat w internecie materiały archiwalne Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku (Józef Piłsudski Institute of America for Research in the Modern History of Poland, Inc.). Wynika z nich jasno, że bez udziału wojska polskiego, także francuskiego i polskiego sprzętu wojskowego, nie było mowy o jakimkolwiek prowadzeniu działań w III powstaniu śląskim.

W kilku artykułach chciałbym Państwu przybliżyć przełomowe wydarzenia powstań i plebiscytu z perspektywy lokalnej. Ta bowiem jest najbardziej dla społeczności raciborskiej interesująca i tą można w pewien pełniejszy sposób, na podstawie zachowanych dokumentów i ówcześnie wychodzących raciborskich organów prasowych, opracować. Zamierzam głównie skupić się na plebiscycie górnośląskim, ale nie sposób go opisać bez przedstawienia szerszego tła epoki.

Racibórz w okresie wielkiej wojny

Przyczyną bezsprzecznie bezpośrednią, która miała decydujący wpływ na powojenne losy Górnego Śląska, była wielka wojna i klęska państw centralnych, także armii niemieckiej. Ową klęskę poprzedziły cztery lata ciężkich zmagań wojennych, w których życie straciło kilkanaście milionów ludzi. W Raciborzu już na początku wojny mieszczanie odczuli jej skutki. Najszybciej zaczęło brakować metali kolorowych, które masowo zabezpieczano na potrzeby armii. Szybko wprowadzono pierwsze obostrzenia w wolnorynkowym handlu artykułami spożywczymi. W kolejnych latach ograniczono zupełnie wolny obrót żywnością. Jesienią 1914 roku, gdy zorientowano się, że wojna znacznie się przeciągnie, z inicjatywy władz zaczęto organizować ogromne zbiórki ciepłej odzieży, żywności i innych rzeczy dla walczących na froncie żołnierzy. W roku 1915 żywność zaczęto racjonować, wprowadzając system kartkowy. Z czasem system ten objął prawie wszystkie podstawowe produkty potrzebne do życia i produkcji przemysłowej, nie tylko żywnościowe.

Skutki zimy brukwiowej

Na przełomie lat 1916-1917 sytuacja ekonomiczna w Niemczech uległa dalszemu, głębokiemu pogorszeniu. W pełni dały się wtedy odczuć skutki blokady morskiej, wprowadzonej w stosunku do państw centralnych, czyli głównie Niemiec i Austro-Węgier. W roku 1916 zbiory kartofli były katastrofalnie słabe (50% w stosunku do lat poprzednich). Ludność Niemiec, szczególnie w miastach, zaczęła głodować. Podstawowym produktem żywnościowym była brukiew, po części kapusta, stąd nazwa zimy brukwiowej. W roku 1917 bardzo słabo (ok. 50% normalnej wielkości) wypadły zbiory podstawowych zbóż, co jeszcze pogorszyło sytuację. Kartki żywnościowe zapewniały ludności wyżywienie na poziomie 1100 kalorii. Obliczano zaś, że do normalnego życia jest potrzebne prawie 2300 kalorii. Zima 1917/1918 przyniosła na Śląsk kolejną plagę – epidemię tyfusu plamistego, na który zmarły tysiące Ślązaków. Warto dodać, że w wyniku chronicznego niedożywienia w okresie wojny w Niemczech zmarło około 700 tys. osób – głównie dzieci i ludzi starszych.

Kolejki przed sklepami z żywnością w Niemczech jesienią 1916 roku

Skutki zimy brukwiowej

W latach 1918-1920 (1922) grasowała pandemia grypy nazwanej hiszpanką. Wybuchła ona na początku 1918 roku w obozach wojskowych w USA; w kwietniu 1918 meldowano pierwsze jej przypadki z francuskiego Berestu, dokąd przybywali żołnierze amerykańscy. Hiszpanka w trzech wielkich falach ogarnęła cały świat, nie oszczędzając Alaski czy też Nowej Zelandii.

Choroba, co okazało się dopiero po dziesięcioleciach, była wywołana wyjątkowo groźną odmianą wirusa typu H1N1 wirusa A, bardzo podobnego do dzisiejszej odmiany ptasiej grypy.

W maju 1918 roku hiszpanka dotarła do Indii i Chin, we wrześniu zachorowało na nią 30% mieszkańców australijskiego Sydney. W sumie zmarło na nią na całym świecie co najmniej 50 milionów ludzi – wielokrotnie więcej niż w działaniach wojennych I wojny światowej. Śmiertelność wynosiła ok. 5-10% chorujących. Pierwsza fala z pierwszej połowy 1918 roku nie była tak śmiercionośna jak druga fala, z drugiej połowy 1918 i z początku 1919 roku. Umierali przede wszystkim ludzie młodzi, którzy mieli najsilniejszy układ odpornościowy. U nich to właśnie zakażone mikrobami płuca nie wytrzymywały ataku własnego układu odpornościowego, chcącego zniszczyć wirusa.

Pandemia grypy otrzymała swą nazwę od neutralnej w wojnie Hiszpanii, gdzie nie było cenzury wojskowej, a cenzura ogólna była w miarę liberalna. W maju 1918 roku agencje prasowe donosiły z Hiszpanii, że na dziwną chorobę zachorowało tam dziewięć milionów obywateli, a w Madrycie co trzeci mieszkaniec. Zachorował sam król Alfons XIII, znaczna liczba ministrów oraz miliony ludzi, co spowodowało kompletny zastój w kraju.

Masowe pochówki ofiar grypy hiszpanki w roku 1918

W Raciborzu hiszpanka zebrała jak się wydaje obfite żniwo. Świadczą o tym dziesiątki nekrologów zamieszczonych w wielu raciborskich gazetach, głównie w Oberschlesischer Anzeiger. Umierali ludzie młodzi, zarówno kobiety i mężczyźni, w wieku od 20 do 35-40 lat. Nie wiadomo dokładnie, ile osób zmarło w mieście i powiecie. Można się domyślać, że były to z pewnością setki osób. Jedną z ofiar wspomnianej epidemii był sławny lotnik, syn nadburmistrza Raciborza, porucznik Fritz Otto Bernert, który zmarł 18 października 1918 roku w raciborskim szpitalu.  Spoczął na cmentarzu Jeruzalem. Jego grób znajduje się tu do dziś.

W gazetach raciborskich na próżno szukamy wiadomości o wspomnianej pandemii grypy hiszpanki. Wszelkie informacje, które ukazywały się w gazetach niemieckich były ściśle kontrolowane przez cenzurę wojskową. Jedynie dwa numery Oberschlesischer Anzeiger z przełomu lipca i sierpnia 1918 roku podają krótkie wiadomości o pandemii. W numerze 175 z 20 lipca 1918 roku redakcja wspomniała o wybuchu epidemii w Konstantynopolu, stolicy sprzymierzonego z Niemcami Imperium Osmańskiego. Natomiast w numerze 175 redakcja zamieściła nieco szerszy artykuł poświęcony grypie hiszpance. Redakcja stwierdzała w nim jednoznacznie, że w wyniku najnowszych badań, najbardziej zagrożone zakażeniem były osoby pomiędzy 20. a 30. rokiem życia. Starsi bowiem, którzy przeżyli ostatnią epidemię grypy z roku 1890, byli na hiszpankę odporni.

Cdn. Piotr Sput

Prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Raciborskiej                                                                  

WAW
Opublikowane przez
WAW
Dołącz do dyskusji

WAW

WAW

Wydawca, redaktor naczelny - zapraszam do kontaktu autorów oraz czytelników pod adresem mailowym ziemia.raciborska@gmail.com