W obronie własnej tożsamości. Przymusowe zmiany nazwisk w powojennym Raciborzu

W obronie własnej tożsamości. Przymusowe zmiany nazwisk w powojennym Raciborzu

Natalia Klimaschka. Ziemia raciborska była przed II wojną światową miejscem, gdzie schodziły się granice trzech państw. Dlatego też, bardziej niż gdzie indziej, ścierały się tam różne wpływy kulturowe. Nie dziwi więc fakt, że w regionie tym autochtoni od wieków byli szczególnie przyzwyczajeni do trwania przy własnej tożsamości. Wielu z nich nie uważało się za Polaków, dlatego ze zdecydowaną niechęcią odnosili się do wysiłków na rzecz polonizacji ich imion i nazwisk po 1945 r. Były one symbolami związków autochtonów z ich przodkami, a zmiana imienia stanowiła dodatkowo utratę świętego patrona, do którego przyzwyczajeni byli od dzieciństwa. Zmuszano ich do zmiany imion i nazwisk pod groźbą kompletnej konfiskaty majątków. Polityka ta wzbudziła irytację autochtonów na całe dziesięciolecia. 

Racibórz w okresie międzywojennym był miejscem szczególnym. Tu zbiegały się granice trzech państw i bardziej niż gdzie indziej mieszały się wpływy polskie niemieckie, czeskie, ale również pruskie i austriackie. Racibórz był miastem, gdzie każdy dla siebie musiał dokonywać konstrukcji swojej tożsamości, która była wypadkową wpływów rodzinnych, zawodowych i towarzyskich. Wobec ich wielości ludzie mieszkający na tej ziemi musieli się nauczyć bronić swojej odrębności. By uniknąć zagubienia, musieli wypracowywać dla siebie strategię trwania przy własnych, kulturowych korzeniach. Widoczne to było znakomicie w czasach hitlerowskich. Wówczas mieszkańcy tej ziemi o wiele konsekwentniej niż w innych częściach ówczesnego Górnego Śląska bronili się przed dominacją wpływów niemieckich. Za przykład posłużyć może postawa wcześniejszego lidera chrześcijańskiej partii Centrum – Carla Ulitzki. To właśnie on chyba najdłużej, bo do lipca 1939 r., w swojej starowiejskiej parafii pod wezwaniem św. Mikołaja konsekwentnie odprawiał msze w języku polskim. Ostatecznie ten wówczas powszechnie znany na Górnym Śląsku prałat został siłą usunięty przez gestapo z Raciborza. I dopiero ten aktu gwałtu zakończył polskojęzyczną działalność duszpasterską na tej ziemi [1].

Uparte trwanie przy własnej tożsamości znalazło swój wyraz również po 1945 r., kiedy to Racibórz znalazł się w granicach Polski. Życie polityczne zdominowały teraz nowe elity kierujące się ideologicznymi założeniami o odwiecznym, słowiańskim charakterze tej ziemi [2]. Podejmowały one działania mające na celu zrzucenie zewnętrznej niemieckiej powłoki. Ich celem stało się przekształcenie raciborskich autochtonów w patriotycznie nastawionych Polaków. Obok zakazów używania języka niemieckiego, usuwania napisów czy wszelkich przedmiotów przypominających o niemieckiej historii tej ziemi [3], jednym z ważnych elementów ingerencji w tożsamość regionalną były wysiłki na rzecz zmiany ich imion oraz nazwisk. Nowe elity funkcyjne wychodziły z założenia, że niemieckie imiona i nazwiska zostały autochtonom narzucone siłą. Dlatego sądziły, że wystarczy jedynie dokonać sprostowania w zakresie pisowni nazwisk autochtonów, aby z powrotem odzyskać swoich rodaków [4].

Jednocześnie nowe polskie elity funkcyjne uważały, że zmiana brzmienia nazwiska musi być bezwzględnym nakazem sumienia i poczucia narodowego [5]. I ubolewano, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę [6]. Na łamach rozmaitych gazet przekonywano, że pomimo wielowiekowej niemieckiej obecności na ziemi raciborskiej polska tożsamość narodowa nie przestała tu dominować [7]. A polskie nazwiska miały być zaledwie zniekształcone na potrzebę rażących w brzmieniu [8] niemieckich form językowych. W ich przekształceniach upatrywano świadomych imperialistycznych działań niemieckiej administracji na zrabowanych przez intruzów odwiecznie polskich, piastowskich ziemiach [9]. Podobnie rzecz miała się z imionami. W polskich interpretacjach zostały one przez niemiecką administrację wymuszone i należało umożliwić autochtonom prawo do noszenia prawdziwie polskich imion. Tworzono nawet groteskowe inicjatywy zbiorowego chrztu, który miał niemieckie imiona przekształcić na polskie. Znamienny był tu tekst opublikowany w “Trybunie Robotniczej” pt. Precz z imionami szwabskimi [10].

Polskie elity funkcyjne zupełnie nie brały pod uwagę faktu, że nazwiska są kluczowymi elementami stanowiącymi o tożsamości jednostki. Symbolizują jej związki zarówno z najbliższą rodziną, jak i bezpośrednimi przodkami. Kształtowanie się tych elementów było wynikiem wielowiekowych procesów i przemian. W oczywisty sposób autochtoni odczuwali do nich przywiązanie. Próby ingerencji w ich brzmienie postrzegane były jako gwałt i próby obdarcia z własnej tożsamości. Ewolucje imion i nazwisk umożliwić miały stosowne akty prawne. Najważniejszym z nich był dekret z 10 listopada 1945 r. o zmianie oraz ustalaniu imion i nazwisk. Wszedł on w życie 16 grudnia 1945 r. [11]. Był on również pierwszym aktem prawnym, który regulował te kwestie i doczekał się trzykrotnej nowelizacji. Na postawie tego dekretu wydane zostało rozporządzenie Ministerstwa Administracji Publicznej i Ziem Odzyskanych z 7 grudnia 1948 r. w sprawie właściwości władz do orzekania o zmianie imion i nazwisk niektórych kategorii osób [12]. Dekret z 10 listopada 1945 r. postulował przepisy, w myśl których jedyną podstawą wydania decyzji w sprawie zmiany miał być wniosek strony. Oczekiwano, że autochtoni będą to robić samodzielnie, wnosząc pismo do Starostwa Powiatowego, względnie Zarządu Miejskiego [13].

Władze wojewódzkie przygotowywały precyzyjne propozycje, w jaki sposób należy korekty tych imion dokonywać. W najłagodniejszej formie postulowano ortograficzną zmianę ich pisowni. Najczęściej polegało to na usunięciu jednej lub dwóch liter poprzez zastąpienie ich typowymi dla języka polskiego literami bądź dwuznakami. Polskie urzędy sporządzały również listy polskich imion, które miała stanowić urzędowe zamienniki imion niemieckich, które autochtoni już nosili. Na mocy rozporządzenia Wilhelm miał być zmieniony na Ignacy, Engelbert na Zygmunt, Adolf na Józef, Gerhard na Karol, Manfred na Piotr, Walter na Jan, Horst na Henryk, Erna na Irena, Selma na Elżbieta, Hildegarda na Agnieszka, Edeltraud na Elżbieta, Rita na Maria, czy też Erika na Teodozja. Szukano również zamienników, które by brzmiały podobnie, aby autochtonów nie narażać na zbyt rewolucyjne zmiany. Za przykład posłużyć może Angelika, którą proponowano zamienić na Aniela [14]. Ze zmianami nie zgadzali się nosiciele takich imion, jak Ernest, Ernestyna, Oton, Alfred, Erna czy Wilhelm [15].

Warte uwagi są także zmiany imion dwuczłonowych, występujących w języku niemieckim jako nierozdzielne, np. Karlheinz. Kiedy jakaś osoba nosiła dwa imiona, np. Karlheinz Wiktor, wtedy drugie imię wykreślano z aktu urodzenia, a pierwsze przekształcano w wybraną formalnie wersję – w podanym przykładzie brzmiącą jako Karol Henryk – czyli rozbicie pierwszego imienia doprowadzało w polskiej wersji do dwóch imion. Współcześnie w Polsce art. 59 ust. 1 ustawy prawo o aktach stanu cywilnego [16] zakazuje nadawania osobie więcej niż dwóch imion, zatem niedopuszczalna w polskim prawie byłaby sytuacja, gdyby zmiana rozciągnęła się na trzy imiona, tj. niedopuszczalną byłaby obecnie wersja Karol Henryk Wiktor [17]. W dekrecie z dnia 25 września 1945 r. nie ma jednak żadnej wzmianki o ograniczeniu liczby imion do dwóch [18]. Takie ograniczenie pojawiło się dopiero dziesięć lat później, na co wskazuje artykuł 36 ust. 2 dekretu z 8 czerwca 1955 r. [19].

Pracownicy Wydziału Administracyjno−Prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego przygotowywali również listy z imionami, jakie autochtoni mieli nadawać swoim nowo narodzonym dzieciom. Autochtonom przyzwyczajonym raczej do niemieckich imion proponowane określenia musiały się wydawać dość egzotyczne. Były to takie imiona, jak Bogodar, Chlebosław, Dzierżykraj, Gniewomir, Homil, Izasław, Jaropełk, Krzesomyśl, Lechosław, Miłowoj, Niezamyśl, Pakosław, Rusław, Sobiebór, Szujosław, Unisław, Wiślimir, oraz żeńskie, jak Budzisława, Chwalistawa, Domosława, Kozimira, Onosława, Strachota, Wojstowa czy Żegota [20]. Absurdalność tych propozycji była nawet przedmiotem drwin w polskiej prasie komunistycznej [21].

Osobnym problemem były sugestie zmiany nazwisk. Tu urzędy przygotowywały również propozycje zmian. Najprostszym sposobem były ingerencje w ortografię nazwisk. Za przykład służyć mogą sugestie takich zmian, jak Ermisch – Ermisz, Jatzek – Jacek, Schmelich – Szmelich, Kaluza – Kałuża [22]. Praktyki takie zalecano również wobec nazwisk o wyraźnie śląskim charakterze, jak Nowok czy Kowol [23], pomimo sprzeciwów Instytutu Śląskiego, by starośląską szatę nazewniczą zachować [24]. Tym bardziej domagano się spolszczenia nazwisk, które miały wyraźne brzmienie niemieckie. Za przykład nich posłużą urzędowe propozycje zamian Kuhne na Kasza, Dorschke na Drożdżok, Borner na Wojtaszek, Körner na Kwapik, Siebert na Smolorz czy też Dornfeld na Doleżyk [25]. Właściwi urzędnicy zwracali uwagę, że i tu ortograficzne zmiany formy nazwiska na Ronczka, Tiszbierek, Hajder, Ledwig, Gloger w środowiskach autochtonicznych wzbudzały najsilniejsze sprzeciwy. Gotowość zmiany nazwiska o wyraźnie niemieckim wydźwięku była o wiele większa [26].

Przymus zmiany nazwisk budził czasami całkowicie groteskowe reakcje w środowiskach autochtonicznych. Warty przytoczenia jest przypadek Józefa Wiertelorza z Kuźni Raciborskiej. Był on działaczem Polskiej Partii Robotniczej, Związku Weteranów oraz należał do Polskiego Związku Zachodniego. Był też dawnym powstańcem śląskim walczącym po polskiej stronie [27]. W okresie międzywojennym odbywał edukację w szkole zawodowej w Berlinie, gdzie pod presją, jak twierdził, wyraził zgodę na germanizację jego nazwiska na formę Walter [28]. Jego rodzina tak się jednak do tej niemieckiej pisowni przyzwyczaiła, że po wojnie odmówiła repolonizacji swojego nazwiska. W konsekwencji starostwo powiatowe w Raciborzu nałożyło na Józefa Walter/Wiertelorz finansową karę za wprowadzenie polskich urzędów w błąd. Uznano bowiem, że jedynym legalnym nazwiskiem, jakim rodzina może się posługiwać, jest polska forma Wiertelorz. A używanie nazwiska Walter jest bezprawne i stanowi oszukiwanie polskich urzędów [29].

Równie wielkie emocje i sprzeciw budziły próby zmiany poszczególnym osobom ich imion. Autochtoni w oczywisty sposób byli do nich przywiązani. Tym bardziej, że używali ich w codziennych kontaktach z otoczeniem. Opory przed ich zmianą miały również religijne podłoże, ponieważ każdy z nich miał swojego świętego patrona, do którego się przyzwyczaił i z którym często się identyfikował. Autochtoniczni mieszkańcy ziemi raciborskiej argumentowali również, że ich imiona wcale nie są niemieckie, skoro odnaleźć je można było w kalendarzu świętych katolickich oraz polskim Żywocie Wszystkich Świętych [30]. Dlatego narzucone zmiany nabierały charakteru czysto formalnego i często nie wiedziały o nich nawet osoby z najbliższego otoczenia [31].

Ważnym miejscem agitacji na rzecz zmiany imion i nazwisk były raciborskie szkoły. Na zebrania zapraszano rodziców i tam przekonywano ich do zmian imion i nazwisk [32]. Apelowano do polskich uczuć rodziców i namawiano ich do zrzucenia zewnętrznej powłoki, jaką jest obce Polakowi niemieckie imię czy nazwisko [33]. Przekonywano autochtonów, że w metrykach kościelnych w okresie do końca XVIII wieku natrafić można tylko na czysto polskie imiona i nazwiska. Imiona Stanisław i Wojciech miały być powszechne. Przy okazji wygłaszano referaty i tłumaczono formalności, jakich przy zmianie nazwiska należało dopełnić [34]. Do zmiany nazwisk przekonywali również autochtoni, działacze polscy, tacy jak urodzony w Raciborzu-Starej Wsi Jan Wawrzynek [35]. Jednocześnie wśród mieszkańców rozpowszechniano informację, że brak zgody na zmiany imienia i nazwiska spowoduje, że osób tych nie będą obsługiwać państwowe urzędy [36]. Na uwagę w tej sytuacji zasługuje nakaz Ministerstwa Administracji Publicznej, by w pierwszej kolejności wysiedlać nauczycieli niemieckich, którzy zapewne mogliby utrudniać skuteczność przeprowadzanych w placówkach szkolnych akcji repolonizacyjnych [37].

Początkowo zmiany imion i nazwisk niemieckich wiązały się z opłatami. By zachęcić do tego kroku zaczęto umarzać te opłaty. Rezygnowano z obowiązku publicznych, kosztownych publikacji tych zmian. Zaczęto je ogłaszać zbiorowo i z urzędu [38]. Wysiłki na rzecz zmiany imion i nazwisk o niemieckim brzmieniu nie ograniczały się bynajmniej do perswazji. Wydano cały szereg rozporządzeń, które proces ich polonizacji miały przyspieszyć. Dla przykładu wprowadzono zakaz udzielania ślubu osobom, które posiadały niemiecko brzmiące nazwiska i imiona. Warunkiem dopuszczenia do aktu zawarcia małżeństwa miało być nadanie im polskiego brzmienia [39]. Wojewoda śląski Aleksander Zawadzki, powołując się na art. 66 Prawo o aktach stanu cywilnego [40], zakazał wpisywania imion o niemieckim wydźwięku do aktu urodzin dzieci. W rozporządzeniu stwierdzono, że imiona takie sugerowałyby przynależność tych dzieci do narodu niemieckiego, co miałoby tym dzieciom szkodzić w późniejszym życiu osobistym oraz zawodowym. Warto dodać, że zakaz nie tyczył się noworodków rodziców, którzy mieli zostać wysiedleni do Niemiec [41].

Ale istniał cały szereg innych ograniczeń i nacisków. Na przykład wydano zakaz wydawania przepustek w ruchu granicznym osobom, które miały niemiecko brzmiące nazwiska [42]. Przymus nadania imionom i nazwiskom polskiego brzmienia stosowano wobec osób pracujących na stanowiskach urzędniczych. Gdy posiadały one niemiecko brzmiące imiona i nazwiska musiały je zmienić pod groźbą usunięcia z pracy [43]. Według władz akcja spolszczenia miała okazać się skuteczniejsza, kiedy to urzędnicy w pierwszej kolejności pozbywszy się swoich niemieckich imion i nazwisk świecili dla reszty obywateli wzorowym przykładem [44]. To zarządzenie było faktycznie realizowane, czego dowodem są zachowane protokoły rozmów odbywanych w gabinecie starosty raciborskiego [45].

Rodzajem przymusu zmiany nazwisk był zakaz używania takich nazwisk w przestrzeni publicznej. Wydano nakaz usunięcia takich nazwisk z szyldów sklepów i zakładów rzemieślniczych [46].

Niewątpliwie najpoważniejszą represją za odmowę zmiany nazwiska był nakaz wysiedlenia. Sprawa imion i nazwisk w trakcie postępowań weryfikacyjnych była traktowana bardzo poważnie. I często była kluczowym kryterium oraz podstawą decyzji o wysiedleniu rodzin [47]. Przy ich podejmowaniu zwracano uwagę nie tylko na brzmienie nazwisk, ale również na ich leksykalny rdzeń. Ideologiczne założenia dyktowały pogląd, że jeżeli rdzeń nazwiska był polski, to rodzina też musiała być polska [48].

Dziś trudno sobie w ogóle wyobrazić dramat wysiedlania. Osoby, które nie zostały pozytywnie zweryfikowane, pozbawiane były całego dotychczasowego majątku. Opuszczając swoje domy i gospodarstwa, zamieszkiwane często od pokoleń, mogli zabrać ze sobą co najwyżej 40 kilogramów rzeczy. Nie mogły być to rzeczy ani wartościowe, ani nowe. Ludzie zabierali więc ze sobą trochę ubrań, pościeli czy garnków. Bez względu na wiek i stan zdrowia wszystkie przedmioty, które chcieli ze sobą zabrać, musieli zanieść na stację kolejową, z której byli następnie wywożeni. Na przeniesienie dobytku pozwalano im tylko jeden raz i tylko na piechotę. Mogli się zaopatrzyć jedynie w 800 gram chleba na drogę, co szacunkowo miało starczyć na 4 dni podróży. Ewentualne nadwyżki żywnościowe konfiskowano przed wejściem do pociągu. Pamiętać też trzeba, że nie byli oni wysiedlani do bogatej Republiki Federalnej, która w tym czasie w ogóle nie istniała, ale do przeludnionego kraju, w którym panowała niewyobrażana nędza i głód [49].

Od rodzin zagrożonych wysiedleniem żądano spolszczenia imion i nazwisk, co niejednokrotnie było warunkiem pozostania na ziemi rodzinnej i we własnym domu [50]. Twierdzono, że rodzina taka spolszczeniem swojego nazwiska może dać dowód na to, że czuje się cząstką przynależną do narodu polskiego [51]. I odwrotnie twierdzono, że noszenie niemieckiego nazwiska dyskwalifikuje taką rodzinę w oczach społeczeństwa polskiego i godzi w polskie poczucie narodowe. Upieranie się przy utrzymaniu niemieckiego nazwiska interpretowano jako wyraz sympatii dla niemczyzny, a dla takich ludzi miało nie być miejsca w powojennej Polsce [52].

Zasady te były jednak nie do końca konsekwentne. Zarządzenia wojewody wyraźnie dopuszczały prawo do utrzymania niemiecko brzmiącego nazwiska rodzinom, które w przeszłości zasłużyły się dla krzewienia polskości na Górnym Śląsku. Ponieważ zapis ten był nieprecyzyjny, otwierał on drogę do różnych nadużyć. Niemiecko brzmiące nazwiska mogli zatrzymać repatrianci i przybysze z innych części Polski [53]. Od zakazu noszenia niemiecko brzmiących nazwisk zwolnieni byli również przedstawiciele środowisk żydowskich, którzy mogli je najczęściej zachować [54]. W praktyce wiele rodzin mogło pozostać przy swoich dawnych nazwiskach, ponieważ władzom polskim bardzo zależało na zatrzymaniu jak największej liczby autochtonów na Śląsku. Ich obecność pomimo niemieckich “naleciałości” miała stanowić dowód polskości tych ziem [55].

Autochtonów musiało zapewne szczególnie boleć, że nakazy nadawania imion o polskim brzmieniu popierał również kościół. Na przykład pierwszy administrator apostolski Śląska Opolskiego ks. Bolesław Kominek nawoływał, by usuwać obce rupiecie i popioły, które z biegiem wieków coraz głębszą warstwą nakrywały rodzime, ojczyste, polskie wartości naturalne na tych ziemiach, co wiązało się również z odświeżaniem czcigodnego naszego języka ojczystego, języka naszych przodków [56].

Wszystkie te formy nacisku przyniosły raczej niewielki skutek. W 1947 r. do właściwego starostwa powiatowego w Raciborzu wpłynęły z całego powiatu zaledwie 273 wnioski o zmianę imienia lub nazwiska [57]. W następnym roku sytuacja przedstawiała się podobnie [58], co było oczywistym dowodem głębokiej niechęci środowisk autochtonicznych do zmian ich nazwisk. Z powodu niezadowalających wyników planowano nawet otwarcie poradni w celu ułatwienia ludności zmiany imienia i nazwiska. Na spowolnienie akcji, zdaniem urzędników miejskich z Raciborza, miało również wpłynąć zniknięcie lub zniszczenie ksiąg stanu cywilnego sporządzonych za czasów hitlerowskich, co wzmogło chaos w procesie nadawania imionom i nazwiskom polskiego charakteru [59].

Za niewątpliwy dowód niechęci środowisk autochtonicznych do przymusu zmiany ich nazwisk można uznać powszechny proceder zrywania afiszy Polskiego Związku Zachodniego, wzywających właśnie do zmiany nazwisk [60]. Środowiska autochtoniczne przymus zmiany nazwisk i imion intepretowały jako irracjonalną formę represji za zbrodnie narodowego socjalizmu, do których się nijak nie poczuwały. Upatrywano w tym przymusie gwałtu, który na dziesięciolecia zaważył na niechęci autochtonów do polskiej administracji. Jeżeli celem tych wszystkich działań miało być usunięcie śladów niemieckiego poczucia narodowego wśród rdzennych mieszkańców tej ziemi [61], to polityka ta poniosła absolutne fiasko. Przyniosła irytację i niechęć raczej tolerancyjnie nastawionych autochtonów raciborskich.

Zapewne nie jest to przypadek, że jeszcze w trakcie trwania stanu wojennego w 1986 r. w powiecie raciborskim zaczęła się krystalizować zorganizowana, wówczas jeszcze konspiracyjna organizacja mniejszości pod przywództwem Blasiusa Hanczucha. Była to pierwsza skuteczna inicjatwa tego typu na Górnym Śląsku. I to Handschuch, stolarz z podraciborskich Bieńkowic, nawiązał wiosną 1989 r. kontakt z Johannem Krollem i tym samym dał impuls do stworzenia później ogólnopolskiej organizacji mniejszości niemieckiej [62].

Polityka wywierania presji na zmianę nazwisk niewątpliwie przyczyniła się do gwałtownego wybuchu niemieckiego poczucia narodowego na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. I jeszcze raz dowiodła, że wszelkie próby zmiany tożsamości środowisk regionalnych prowadzą do dokładnie odwrotnych skutków od zamierzonych.

Przypisy:

[1] S. Fikus, Niebezpieczeństwa politycznych inspiracji. Carl Ulitzka, [w:] A. Zagórowska, Kapitał ludzki na Śląsku Opolskim, Opole 2010, s. 174.
[2] J. Tyszkiewicz, Integracja czy asymilacja? Polska polityka wobec polskiej ludności napływowej i Niemców pozostałych na ziemiach zachodnich i północnych, [w:] Postanowienia i konsekwencje konferencji w Jałcie i Poczdamie – VIII Seminarium Śląskie, red. M. Smolorz, Kamień Śląski 2003, s. 49.
[3] Zarządzenie wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego w sprawie likwidacji niemczyzny z dnia 24.10.1947 r. do starostów i prezydentów miast, Archiwum Państwowe w Katowicach (dalej: AP Kat.), Starostwo Powiatowe w Raciborzu (dalej: StP Racib.), sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[4] R. Schumann, Zwischen den Mahlsteinen der Geschichte: Oberschlesien im Zeitenwandel, Görlitz 2002, s. 43, 53.
[5] Projekt okólnika wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z grudnia 1947 w sprawie spolszczenia imion i nazwisk niemieckich do wszystkich starostów powiatowych, prezydentów miast oraz naczelników wydziałów, AP Kat., Śląski Urząd Wojewódzki, Wydział Administracyjno-Polityczny (dalej: UWŚl/AP), sygn. 79, k. 62.
[6] A. Czajkowska, Zmiana imienia i nazwiska: geneza, komentarz, orzecznictwo, wzory decyzji, Warszawa 2012, s. 32-33.
[7] Z. Hierowski, Odbudowa Zachodu, “Odra” 1945/1, s. 4 (20.07.1945).
[8] Projekt okólnika wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z grudnia 1947 w sprawie spolszczenia imion i nazwisk niemieckich do wszystkich starostów powiatowych, prezydentów miast oraz naczelników wydziałów, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 64.
[9] E. Skowron, Wola ziem zachodnich, “Odra” 1945/4, s. 1-2 (05.09.1945).
[10] [bez autora], Czytelnicy piszą: Precz z imionami szwabskimi, “Trybuna Robotnicza” 1946/237, s. 5 (30.08.1946).
[11] Dekret z dnia 10 listopada 1945 r. o zmianie i ustalaniu imion i nazwisk (Dz.U. 1945 nr 56 poz. 310).
[12] Rozporządzenie Ministerstwa Administracji Publicznej i Ziem Odzyskanych z dnia 7 grudnia 1948 r. (Dz.U. Nr 60, poz. 473).
[13] Pismo starosty powiatowego w Raciborzu Stanisława Marchewki z 17.09.1947 r. do wójtów gmin w powiecie raciborskim, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[14] Wyżej opisany przypadek to przypadek Anieli Kaliczok z d. Białdyga, urodzonej w Raciborzu w 1924 r. jako Angelika Bialdyga, decyzja o zmianie imienia w posiadaniu autora.
[15] Sprawozdanie wójta gminy Rudy Starca z 25.03.1948 r. do Starostwa Powiatowego/Referat Społeczno-Polityczny w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[16] Ustawa z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz.U. 2014 poz. 1741).
[17] Wyżej opisany przypadek to przypadek Karola Henryka Klimaszka, urodzonego w Raciborzu w 1942 r. jako Karlheinz Wiktor Klimaschka, pełny odpis aktu urodzenia w posiadaniu autora.
[18] Dekret z dnia 25 września 1945 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz.U. 1945 nr 48 poz. 272).
[19] Dekret z dnia 8 czerwca 1955 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz.U. 1955 nr 25 poz. 151).
[20] Wykaz imion słowiańskich wydany przez wojewodę śląskiego Aleksandra Zawadzkiego, AP Kat., Miejska Rada Narodowa w Raciborzu (dalej: MRadNar Racib.), sygn. 18/23/0, bez numeracji stron.
[21] Niejaki X., Pod włos… O imionach, “Dziennik Zachodni” 1947/312, s. 4 (14.11.1947).
[22] Dokumenty dotyczące zmiany imion i nazwisk, AP Kat., MRadNar Racib., sygn. 18/23/0, bez numeracji stron.
[23] Pismo zamysłowskiego naczelnika wydziału do Wydziału Społeczno-Politycznego Śląsko-Dąbrowskiego Urzędu Wojewódzkiego, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 99.
[24] S. Rospond, Repolonizacja śląskich imion i nazwisk, „Ogniwa” 1948/7, s. 3 (13.02.1948).
[25] Dokumenty dotyczące zmiany imion i nazwisk, AP Kat., MRadNar Racib., sygn. 18/23/0, bez numeracji stron.
[26] Sprawozdanie wójta gminy Rudy Starca z 25.03.1948 r. do Starostwa Powiatowego/Referat Społeczno-Polityczny w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[27] Pismo Urzędu Stanu Cywilnego w Kuźni Raciborskiej z 22.06.1949 r. do Starostwa Powiatowego w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[28] Protokół przesłuchania Gertrudy Walter z dnia 02.07.1949 r. w Starostwie Powiatowym w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[29] Pismo Urzędu Stanu Cywilnego w Kuźni Raciborskiej z 22.06.1949 r. do Starostwa Powiatowego w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[30] Sprawozdanie wójta gminy Rudy Starca z 25.03.1948 r. do Starostwa Powiatowego/Referat Społeczno-Polityczny w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[31] Korespondencja pocztowa z lat 50. i późniejszych Anieli (Angelika, zdrobniale: Lika) Kaliczok, Józefa (Josef) Kaliczok, Adeli Komorek (Adelheid Kommorek), Karola (Karl) Klimaszka (Klimaschka), w posiadaniu autora.
[32] Pismo starosty powiatowego w Raciborzu z 20.12.1947 r. do Inspektoratu Szkolnego w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[33] Załącznik do pisma wojewody śląskiego z 01.12.1947 r. do starostów powiatowych i prezydentów miast z województwa: [bez autora], Akcja polszczenia imion i nazwisk na terenie Opola, “Dziennik Zachodni” 1947/302 (04.11.1947), AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[34] Pismo starosty powiatowego w Raciborzu Stanisława Marchewki z 20.12.1947 r. do Inspektoratu Szkolnego w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[35] Załącznik do pisma wojewody śląskiego z 01.12.1947 r. do starostów powiatowych i prezydentów miast z województwa: [bez autora], Akcja polszczenia imion i nazwisk na terenie Opola, “Dziennik Zachodni” 1947/302 (04.11.1947), AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[36] Sprawozdanie z akcji odniemczania wójta gminy Chałupki Warczoka z dnia 30.03.1948 r. do Starostwa Powiatowego, Referat Społeczno-Polityczny w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[37] Pismo wojewody śląsko-dąbrowskiego z 15.07.1946 r. do starostów powiatowych w Pszczynie, Rybniku, Cieszynie, Bielsku, Tarnowskich Górach, Lublińcu, Będzinie, Zawierciu oraz grodzkich w Katowicach, Chorzowie i Sosnowcu, AP Kat., Śląski Urząd Wojewódzki, Wydział Społeczno-Polityczny (dalej: UWŚl/SP), sygn. 175/2, k. 184.
[38] Pismo wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 20.05.1946 r. do wszystkich starostów powiatowych, starostów grodzkich oraz prezydentów miast w województwie śląsko-dąbrowskim, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 23.
[39] Pismo wójta gminy Markowice Wranika z 02.10.1947 r. do Starostwa Powiatowego/Referat Społeczno-Polityczny w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[40] Dekret z dnia 25 września 1945 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz.U. 1945 nr 48 poz. 272).
[41] Pismo okólne wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 16.04.1946 r. w sprawie spolszczenia imion i nazwisk do wszystkich urzędników stanu cywilnego w województwie śląsko-dąbrowskim, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 2; Pismo okólne wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 20.05.1946 r. w sprawie spolszczenia imion i nazwisk do wszystkich urzędników stanu cywilnego w województwie śląsko-dąbrowskim, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 11.
[42] Pismo wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 19.08.1947 r. do starostów powiatowych i prezydentów miast na temat zwalczania przejawów niemczyzny, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[43] Okólnik nr 471/47 wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 14.10.1947 r. w sprawie akcji spolszczenia imion i nazwisk niemieckich do wszystkich starostów powiatowych oraz prezydentów miast, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 96; Instrukcja dla obywatelskich komisji kontrolnych starosty powiatowego Stanisława Marchewki z 16.10.1947 r. do wójtów gmin w powiecie raciborskim, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[44] Okólnik nr 471/47 wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 14.10.1947 r. w sprawie akcji spolszczenia imion i nazwisk niemieckich do wszystkich starostów powiatowych oraz prezydentów miast, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 96.
[45] Protokół z 19.05.1948 r. z konferencji w gabinecie Stanisława Marchewki, starosty powiatu raciborskiego, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[46] Instrukcja dla obywatelskich komisji kontrolnych starosty powiatowego Stanisława Marchewki z 16.10.1947 r. do wójtów gmin w powiecie raciborskim, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[47] Okólnik poufny nr 2 Ministerstwa Ziem Odzyskanych z 20.03.1946 r. dotyczący stosunku do polskiej ludności autochtonicznej w czasie akcji repatriacyjnej Niemców z granic państwa polskiego, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 174.
[48] Okólnik Ministerstwa Ziem Odzyskanych z 20.03.1946 r., AP Kat., UWŚl/SP, sygn. 175/2, k. 174.
[49] Pismo Ministerstwa Ziem Odzyskanych z 27.04.1946 r. w sprawie repatriacji Niemców, AP Kat., UWŚl/SP, sygn. 175/2, k. 185-187.
[50] Sprawozdanie z uroczystości wręczenia tymczasowych zaświadczeń narodowości polskiej z 08.07.1945 r., Archiwum Państwowe w Opolu (dalej: AP Op.), Starostwo Powiatowe Kluczbork (dalej: StP Kluczb.), sygn. 3, k. 86, cyt. za: B. Linek, Polityka antyniemiecka na Górnym Śląsku w latach 1945-1950, Opole 2014, s. 227.
[51] Projekt okólnika wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 05.12.1947 r. w sprawie spolszczenia imion i nazwisk niemieckich do wszystkich starostów powiatowych, prezydentów miast oraz naczelników wydziałów w województwie śląsko-dąbrowskim, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 61.
[52] Projekt dekretu dotyczącego zmian w nazewnictwie osobowym mającego wejść w życie dnia 31 grudnia 1948 r., AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 111.
[53] Projekt okólnika wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 05.12.1947 r. w sprawie spolszczenia imion i nazwisk niemieckich do wszystkich starostów powiatowych, prezydentów miast oraz naczelników wydziałów w województwie śląsko-dąbrowskim, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 64.
[54] Instrukcja dla obywatelskich komisji kontrolnych starosty powiatowego Stanisława Marchewki z 16.10.1947 r. do wójtów gmin w powiecie raciborskim, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[55] Okólnik poufny nr 2 Ministerstwa Ziem Odzyskanych z 20.03.1946 r. dotyczący stosunku do polskiej ludności autochtonicznej w czasie akcji repatriacyjnej Niemców z granic państwa polskiego, AP Kat., UWŚl/AP, sygn. 79, k. 174.
[56] Bolesław Kominek, pierwszy list pasterski do Wielebnego Duchowieństwa i wiernego ludu z 14.09.1945 r., “Wiadomości Urzędowe Administracji Apostolskiej Śląska Opolskiego” 1945/1, s. 12 (10.1945).
[57] Pismo wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego z 19.08.1947 r. do starosty powiatowego w Raciborzu, AP Kat., StP Racib., sygn. 18/20/0, bez numeracji stron.
[58] Sprawozdanie prezydenta miasta Racibórz Pawła Lelonka z 25.03.1948 r. do Starostwa Powiatowego/Referat Polityczno-Społeczny w Raciborzu, AP Kat., MRadNar Racib., sygn. 18/23/0, bez numeracji stron.
[59] Protokół z zebrania komisji ds. zwalczania niemczyzny z 12.12.1947 r. o godz. 18, AP Kat., MRadNar Racib., sygn. 18/23/0, bez numeracji stron.
[60] Protokół z zebrania komisji ds. zwalczania niemczyzny z 12.12.1947 r. o godz. 18, AP Kat., MRadNar Racib., sygn. 18/23/0, bez numeracji stron.
[61] E. Skowron, Wola ziem zachodnich, “Odra” 1945/4, s. 1-2 (05.09.1945).
[62] S. Fikus, Przełom w sytuacji mniejszości niemieckiej w 2008 roku i jego perspektywy, [w:] M. Bodziany, K. Dojwa, J. Maciejewski, Grupy dyspozycyjne w obliczu wielkiej zmiany, Wrocław 2010, s. 148.

Wykaz skrótów:

AP Kat. = Archiwum Państwowe w Katowicach
AP Op. = Archiwum Państwowe w Opolu
MRadNar Racib. = Miejska Rada Narodowa w Raciborzu
StP Kluczb. = Starostwo Powiatowe w Kluczborku
StP Racib. = Starostwo Powiatowe w Raciborzu
UWŚl = Śląski Urząd Wojewódzki
UWŚl/AP = Śląski Urząd Wojewódzki, Wydział Administracyjno-Polityczny
UWŚl/SP = Śląski Urząd Wojewódzki, Wydział Społeczno-Polityczny

*Powyższy artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie “Gospodarka Rynek Edukacja”, Vol. 19, Nr 4 (2018), s. 5-11.

Natalia Klimaschka – doktorantka w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego, z zamiłowania fotograf i eksplorator ziemi raciborskiej oraz historii Śląska. Prowadzi bloga Wspomnienia ze starego Raciborza.

Opublikowane przez
WAW
Dołącz do dyskusji

WAW

Wydawca, redaktor naczelny - zapraszam do kontaktu autorów oraz czytelników pod adresem mailowym ziemia.raciborska@gmail.com