Rozbudowa sieci wodociągowo-kanalizacyjnej w XIX i pierwszej połowie XX wieku

Rozbudowa sieci wodociągowo-kanalizacyjnej w XIX i pierwszej połowie XX wieku

Wraz z doprowadzeniem do Raciborza z końcem I połowy XIX wieku linii kolei żelaznej rozpoczął się okres dynamicznego rozwoju gospodarczego miasta. Polityka władz polegająca na oddawaniu przemysłowcom wolnych gruntów pod budowę fabryk, zaowocowała industrializacją, szybkim napływem ludności oraz koniecznością wyjścia z zabudową poza obręb średniowiecznych murów.

U progu XIX wieku Racibórz miał 3457 mieszkańców, z końcem tego stulecia już 25 250. W 1860 roku, przyłączeniem osady Nowe Zagrody, rozpoczęło się powiększanie granic administracyjnych miasta. W 1900 roku włączono Bosacz, dwa lata później Starą Wieś i Proszowiec, w 1910 roku Płonię, w 1927 roku Ostróg i Studzienną oraz obwody dworskie: Racibórz-Zamek, Ocice-Zamek, Studzienna, Stara Wieś i Proszowiec. W 1927 roku miasto zajmowało obszar blisko trzydziestu trzech kilometrów kwadratowych zamieszkały przez ponad czterdzieści dziewięć tysięcy osób.

Taki rozwój wydarzeń postawił przed magistratem konieczność budowy nowej sieci wodociągowej oraz kanalizacyjnej. W 1838 roku, kosztem trzech tysięcy stu talarów, od bractwa strzeleckiego odkupiono dom strzelecki i część gruntów przy obecnej ul. 1 Maja. W 1862 roku zakupiono dalsze pół hektara z myślą o budowie w tym rejonie miejskich urządzeń do zaopatrzenia w wodę. W tym celu zlikwidowano cmentarz ofiar epidemii cholery z 1831 roku, grzebiąc ekshumowane szczątki zmarłych w zbiorowej mogile.

Źródłem pozyskania wody była rzeka Odra. Jej wody były wówczas znacznie czyściejsze, nadające się do uzdatnienia i podania mieszkańcom do celów spożywczych. Dla ciekawości dodajmy, że jeszcze na przełomie XIX i XX wieku jesiotr zachodni dochodził regularnie do Oławy, a łososie do Raciborza. Administracja rządowa w prosty sposób zmuszała fabryki do oczyszczania wód kanalizacyjnych, każąc lokować punkty poboru wody poniżej wylotu ścieków.

W 1874 roku na terenach przy ul. 1 Maja utworzono miejski zakład wodociągowy złożony z: pompowni nad Odrą z dwoma zespołami pompowymi, filtrów powolnych (trzy komory otwarte i dwie zamknięte), zbiornika wody czystej, pompowni (z dwoma zespołami parowymi) do wody czystej (miały moc trzydziestu koni mechanicznych) oraz zbiornika wieżowego przepływowego o pojemności pięciuset metrów sześciennych. Nowa, murowana wieża ciśnień miała wysokość dwudziestu pięciu metrów. Oddano ją do użytku 23 września 1874 roku, choć w źródłach (spis inwentarza ZWiK) wzmiankowany jest również rok 1898, w którym zapewne dokonano gruntownej modernizacji[1]. Warto odnotować, że już z chwilą powstania, zakład wodociągowy w Raciborzu dokonywał pomiaru zużycia wody przy pomocy wodomierzy.

Wodociągi zagościły na łamach raciborskiej prasy. 19 września 1893 roku informowała, iż: „Właściciel łazienek Brossmann zamierza urządzić tanie kąpiele dla robotników, po 10 fen. za kąpiel. Miasto postanowiło w tym celu dać p. Brossmannowi wodę z wodociągów jak najtaniej”. Własne ujęcia budowały raciborskie fabryki. Z końcem października 1894 roku: „trzeba było na pół godziny zaprzestać pracy w tutejszej cukrowni, i to z następującego niezwykłego powodu, węgórz znacznej długości i grubości dostał się oto z Odry do rury wodociągowej fabryki i zatkał ją sobą całkowicie. Dopiero po dłuższem poszukiwaniu wykryto przeszkodę i wydobyto węgorza, ale już nie żył”. W listopadzie gazety przypominały, że: „właściciele domów powinni pamiętać o tem, że jest już wielki czas, by rury wodociągowe i gazowe ochronić przed mrozem, który lada chwili zjawić się może”.

Dochodziło do awarii sieci. Zachowała się wzmianka o takowej z marca 1895 r.: „W piątek rano pękła rura wodociągowa na Nowej ulicy. Wydobywająca się z rury woda zalała piwnicę poblizkiego domu i dała się tylko z trudnością zatamować. Trzeba było sprowadzić miejskie sikawki, które dopiero usunęły wodę z piwnicy. Dyrekcya wodociągowa zamknęła na pewien czas wodociągi, tak że było trzeba chodzi ćpo wodę do pompy”.

Warto dodać, że w 1895 roku oddano do użytku trzystumetrowy wodociąg w Brzeziu nad Odrą. Zbudowano go z inicjatywy wójta Schwenberga i Gatzki, zarządcy młyna Domsa. Osada, włączona do Raciborza dopiero w 1975 roku, miała już wcześniej wodociąg drewniany, który jednak często szwankował, wskutek czego „woda nie dochodziła wcale na miejsce przeznaczenia”. Rury drewniane zastąpiły glinkowe, które zaopatrywały „wieś całą jak należy”.

Nie wszyscy chcieli skorzystać z wodociągu miejskiego, najpewniej z powodu opłat, które należało wnosić za pobór wody. W lutym 1899 roku prasa ostrzegała więc opornych: „Najwyższy sąd administracyjny rozstrzygnął, iż policya może właścicieli domów zmusić do tego, ażeby domy swe złączyli z publicznym wodociągiem, ponieważ złączenie takowe daje publiczności większą pewność przed niebezpieczeństwem ognia i szkodnikami zdrowia”.

We wrześniu 1902 roku rada miejska zdecydowała o przedłużeniu wodociągu do Starej Wsi, kosztem 11 800 marek. Była to premia za zgodę jej władz na przyłączenie się do Raciborza. Wodociąg miał też skłonić do pojęcia podobnej decyzji władze Płoni. Decyzja o jego budowie zapadła w lutym 1904 roku. Koszt oszacowano na dziesięć tysięcy marek, przy czym objęła również gazociąg. Rury zamierzano kłaść na nowym moście na Odrze (obecnie w ciągu ul. Piaskowej) „zanim zostanie położony bruk”.

Z końcem XIX wieku magistrat zdał sobie sprawę, że miasto potrzebuje nowego źródła wody. Odra stawała się coraz bardziej zanieczyszczona, a częste susze ograniczały możliwość poboru dla wciąż rozrastającego się miasta. Dowodem skażenia było szybkie wymieranie ryb, spowodowane burzliwym rozwojem przemysłu w rejonie ostrawskim na Morawach (obecnie w Czechach). „W Odrze pojawiła się w ostatnich dniach znaczna ilość zatrutych ryb, z których kilka przedłożono miejskiemu chemikowi do zbadania jakości trucizny” – donosiła w czerwcu 1889 roku prasa. Pojawiły się przepisy zakazujące spuszczania do rzeki nieczystości z zakładów pracy, ale nie zahamowały degradowania Odry, choć regularnie przeprowadzano inspekcje. Na przykład 27 grudnia 1890 roku Racibórz wizytował opolski radca Trilling.

W lipcu 1904 roku prasa donosiła: „Zaopatrzenie miasta we wodę z Odry połączone jest z wielu trudnościami, zwłaszcza podczas tegorocznej suszy. Dla tego postanowiono szukać za innemi źródłami w pobliżu miasta. Jakoż niedaleko strzelnicy nad torem kolejowym z Raciborza do Głubczyc poczęto wiercić w 6 miejscach na 12 metrów głęboko i natrafiono na dość obfite zdrojowiska. Wydobyta woda ma przysmak żelaza. Tymczasowo postanowiono wykopać jednę studnię na próbę”.

Miejsce „niedaleko strzelnicy nad torem kolejowym z Raciborza do Głubczyc” to pokłady wodonośne w Studziennej. Pod budowę nowego ujęcia wyznaczono je już w 1903 roku. Po wykopach sondażowych z 1904 roku (łącznie czterdzieści trzy o głębokości od dziewięciu do dwudziestu czterech metrów), w 1905 roku wykopano dwanaście studni lewarowych o głębokości do piętnastu metrów, o dobowej wydajności sześciu tysięcy trzystu metrów sześciennych. Wodę odprowadzano do studni zbiorczej, głębokiej na dwanaście i średnicy siedmiu metrów, a następnie grawitacyjnie, magistralą o długości 2,2 km i średnicy przewodu pięćdziesiąt centymetrów, przekazywano na filtry powolne w zakładzie przy ul. 1 Maja (różnica wzniesień wynosi pięć metrów). Teren ogrodzono, tworząc strefę ochronną.

W czerwcu 1905 roku koszt budowy nowego wodociągu oszacowano na siedemdziesiąt pięć tysięcy marek. Już w styczniu 1906 roku okazało się, że kwota będzie znacznie wyższa. Magistrat musiał zaciągnąć na ten cel pół miliona marek pożyczki z miejskiej kasy oszczędnościowej. W marcu dołożono kolejne pięćdziesiąt tysięcy marek, bo „inżynier Prinz, któremu polecono zrobić kosztorys, omylił się w rachubie”. Na dodatek Racibórz musiał wydać dwadzieścia tysięcy marek na pogłębienie studni w Ocicach, Studziennej i Sudole, które straciły wody z powodu budowy nowego ujęcia miejskiego. Prace zakończono w listopadzie 1906 roku, choć wodę podawano stąd już od sierpnia.

1 kwietnia 1907 roku cena kubika wody wzrosła do dziewiętnastu fenigów, choć w maju pojawiły się kłopoty z jakością. Informowała o tym prasa: „Od kilku dni woda, pochodząca z wodociągu miejskiego, cokolwiek żółtawa. Pochodzi to ztąd, że wskutek wielkiego nacisku wody odrywają się skorupy tworzące się w żelaznych rurach wodociągowych, które wodę zanieczyszczają. Obecnie kazał już magistrat rury te gruntownie przepłukać. Zresztą, gdzieby woda jeszcze była nieczystą, najlepiej zostawić kurek wodociągowy dłużej otwarty, aż brudna woda nie odpłynie”.

W 1909 roku cena kubika wody wzrosła do dwudziestu fenigów, a do miejskiej sieci postanowiono przyłączyć Płonię, tzw. przemysłową (część sąsiadującą z Ostrogiem). Wodociąg zaprojektowano wzdłuż ulic Bosackiej i Fabrycznej. Koszt oszacowano na dziewięć tysięcy sto marek. Trzy tysiące marek zadeklarowały zakłady Planiawerke (dawny ZEW, obecnie SGL Carbon). Z inwestycją ruszono dopiero w 1912 roku.

Głównym odbiorcą wody była kolej, która miała połączenie z wieżą wodociągową specjalną siecią dwieście milimetrów.

Stary system pomp parowych tłoczących wodę z Odry, zastąpiono w latach 1919–1920 pompami elektrycznymi, asekurowanymi przez silniki spalinowe Diesla na wypadek przerw w dostawie energii elektrycznej. Zainstalowano trzy pompy o wydajności łącznej tysiąc sto metrów sześciennych na godzinę oraz zbiornik o pojemności dziewięciuset metrów sześciennych. Przyczyniło się to do usprawnienia pracy miejskiego zakładu wodociągowego.

W 1922 roku podjęto decyzję o wywierceniu w Studziennej dodatkowych czterech studni. Miasto było zadowolone z jakości wody. Jej skład chemiczny odpowiadał najwyższym wymogom. Odznaczała się wysokimi walorami smakowymi. Przez cały rok miała stałą temperaturę 10–11° Celsjusza. W trakcie eksploatacji wodociągu stwierdzono jednak dużą korozyjność wody gruntowej, a także osady żelaza w sieci. Zamierzając przeciwdziałać zaistniałej sytuacji, w 1933 roku uruchomiono urządzenie do odżelaziania i drugie do dekarbonizacji wody. Niestety, okazały się mało wydajne i zostały wyłączone z pracy.

W 1927 roku sieć miała trzydzieści kilometrów długości. Wspomnijmy, że w październiku 1919 roku rozważano w Raciborzu budowę „wodociągów we większych rozmiarach”, z zamiarem zaopatrzenia wsi powiatu raciborskiego oraz zachodniej części rybnickiego, łącznie dwudziestu czterech osad. „Wiadomo, że kopalnie we wielu gminach pościągały wodę studzienną i liczne gminy cierpią brak dobrej wody – donosiła prasa. Koszty obliczono na gigantyczną wówczas kwotę dwudziestu czterech milionów marek. Projektu nigdy nie zrealizowano.

Przestarzała wieża ciśnień przy ul. 1 Maja nie była w stanie dostarczyć wody do wyżej położonych obszarów miasta, między innymi na Ocice. Magistrat dążył więc do budowy nowego obiektu na wzniesieniu przy ul. Starowiejskiej, dwieście szesnaście metrów n.p.m. Projekt architektoniczny i konstrukcyjny opracowali w 1926 roku miejski radca budowlany Wucherpfennig oraz architekci Tschanter i Stromsky.

Prace budowlane rozpoczęto w 1933 roku. Do 1934 roku, na rzucie o kształcie zbliżonym do podkowy o wymiarach dwanaście na dwadzieścia cztery metry, wzniesiono część konstrukcyjną, a w latach 1935–1936 zrealizowano prace wykończeniowe. Łączny koszt inwestycji zamknął się kwotą dwustu czterdziestu tysięcy marek. Wieża ma trzydzieści siedem metrów wysokości. Kosztem kolejnych stu siedemdziesięciu tysięcy marek połączono ją z zakładem wodociągów trzykilometrowym odcinkiem rur ciśnieniowych o średnicy czterdziestu centymetrów. Część środków pozyskano z rządowych dotacji na stworzenie nowych miejsc pracy. Konstrukcję wieży wykonano z żelbetonu i obłożono cegłą klinkierową z Baborowa. W górnej części umieszczono dwa zbiorniki po sześćset metrów sześciennych każdy. W kondygnacji pod zbiornikami powstały dwa mieszkania dla pracowników obsługi.

Obiektu nie wprowadzono jednak do użytkowania zgodnie z przeznaczeniem. Już w trakcie prac wykończeniowych faszyści przekształcili wieżę w miejsce narodowosocjalistycznej indoktrynacji. Przed wieżą był plac amfiteatralny zdolny pomieścić osiem tysięcy osób, oddzielony potężną kutą kratą od szerokiego podejścia od strony ul. Starowiejskiej, o szerokości dwudziestu i długości dwustu metrów, z sześcioma odcinkami schodów. Na parterze wieży urządzono faszystowski panteon. Ściany wyłożono ciemnym, górnośląskim marmurem. W ścianach było szesnaście podłużnych okien z witrażami w kolorze niebieskim oraz szereg czar ogniowych. Nie brakowało flag ze swastykami. W szybach okien wmontowano tabliczki z nazwiskami zasłużonych bojówkarzy, między innymi Alberta Leo Schlagetera, których faszyści uważali za bohaterów narodowych. Na podwyższeniu naprzeciw wejścia ustawiono marmurowy sarkofag oświetlony z góry silnym reflektorem i opatrzony napisem „zginęli za nas” („Sie starben für uns”).

Nad panteonem, na trzech piętrach wieży, funkcjonował ośrodek szkoleniowy dla pięćdziesięciu osób. Były tu sypialnie, łazienka, jadalnia, świetlica, sala wykładowa i kuchnia. Z dużych portretów spoglądał wódz III Rzeszy Adolf Hitler. Na elewacji, na samej górze od strony miasta, umieszczono ogromnego orła ze swastyką i napis „Niemcy, Niemcy, ponad wszystko”. Wieżę nazwano „wieżą nadgraniczną” (Der Grenzlandturm). Miała symbolizować potęgę Rzeszy blisko granic z Polską i Czechosłowacją.

Po 1945 roku próbowano wykorzystać wieżę do pierwotnych celów. Niestety, okazało się, że wytwarza zbyt duże ciśnienie wody, co skutkowało awariami sieci wodociągowej.

Dla zabezpieczenia miasta w większy zapas oczyszczonej wody, w 1939 roku, a więc tuż przed wybuchem II wojny światowej, wybudowano drugi terenowy zbiornik wody o łącznej pojemności użytkowej 1000 metrów sześciennych.

Rozbudowa sieci wodociągowej a także pojawianie się kolejnych zakładów przemysłowych i ciągły przyrost mieszkańców postawiły magistrat przed koniecznością rozwiązania kolejnego problemu – odprowadzania ścieków. Wzmianki o sieciach kanalizacyjnych w Raciborzu pojawiają się już z końcem XIX wieku.

Powstanie kanalizacji w Raciborzu datowane jest na 1875 rok. Została wykonana całkowicie na koszt miasta. Ścieki odprowadzano do Odry systemem podziemnych kanałów (często wcześniej już istniejącymi), których fragmenty co jakiś czas badają archeolodzy. Ostatnio podczas modernizacji budynku Sądu Rejonowego w Raciborzu (2004-2005). Pod budowlą natrafiono na kanał wiodący wzdłuż ulicy Nowej w kierunku Rynku. Najprawdopodobniej odprowadzał dawniej ścieki z centrum miasta do fosy, której śladem biegnie dziś ulica Wojska Polskiego. Budżet miasta na 1879 rok przewidywał na ulicy Nowej wymianę kocich łbów na kostkę granitową, bo „ulica jest już skanalizowana”.

W sierpniu 1896 roku prasa informowała o wartym sześćdziesiąt tysięcy marek projekcie budowy długiej na 1713 metrów sieci kanalizacyjnej i drenów ulicznych dla Nowych Zagród: „Nowe Zagrody mają otrzymać tak upragnioną kanalizacyą. Budowniczy miejski radzca Rumpf wypracował już odnośny projekt, a byłoby dobrze, żeby projekt jak najprędzej w czyn zamieniono. Kanalizacya rozpoczyna się przy koszarach piechoty, a po obu stronach będą równocześnie zaciągnięte dreny. Z ulicy Opawskiej przechodzi kanalizacja ulicą Ogrodową pod Psiną aż do ostatniego budynku, a następnie przez posiadłość Kaula jeszcze raz pod Psiną aż do apteki pod łabędziem i stąd aż za posiadłość Königsbergera do starego kanału”. Miasto zażądało od mieszkańców, przez których grunty miała przebiegać kanalizacja, partycypacji w kosztach jej budowy, łącznie na poziomie piętnastu tysięcy marek.

Żądanie ratusza wywołało protest mieszkańców Nowych Zagród. W listopadzie 1896 roku zebrali się nad opracowaniem petycji do władz miasta. „Wynik obrad był taki, że zgodzono się na wystosowanie petycyi do rady miejskiej, w której ma się wykazać, że Nowozagrodzianie, choć sobie nie przyrzekają wielkich korzyści z zaprowadzeniem rur drenowych, gotowi są zapłacić to, co rury i szczyrk pod nie będą kosztowały, to jest najwyżej 7000 marek, ale nie 15 tysięcy, jak rada miejska uchwaliła. Za kładzenie rur nie chcą Nowozagrodzianie nic płacić, ponieważ takowe nie wymaga osobnej roboty, lecz ma być wykonane przy kanalizowaniu, a to ostatnie wykona się, jak wiadomo, na rachunek całego miasta”– relacjonowała prasa.

Kilka tygodni później na łamach lokalnego periodyku można było przeczytać: „Petycya Nowozagrodzian przesłana na ręce magistratu raciborskiego w sprawie obniżenia składek, jakie Nowozagrodzianie dopłacić mają za kładzenie rurek drenowych, opiera się na następujących trzech punktach: 1) O ile kanalizacya Nowych Zagród jest pożądaną, o tyle uważa się kładzenie rurek za rzecz zbyteczną, ponieważ takowe mają ściągać głównie wodę z ulicy, a nie z sąsiednich gruntów. 2) W mieście używa się do płukania kanalizacyi wody z wodociągu, co wywołuje osobne koszta, – na Nowych Zagrodach mają tej wody dostarczyć rurki drenowe. Z tego ma więc oczywistą korzyść cała gmina, a nie tylko Nowe Zagrody same. 3) Od lat 23 przyczyniają się Nowe Zagrody do opłacania owych 300 tysięcy marek, których miasto na kanalizacyą miasta swego czasu pożyczyło, i zapewne już więcej zapłaciły niż 60 tysięcy, to jest więcej, niż tyle, ile cała kanalizacya kosztuje. Byłoby więc rzeczą słuszną, aby nawzajem na Nowe Zagrody nie nakładano zbędnych ciężarów. Mimo to Nowozagrodzianie gotowi złożyć na istotne koszta drenowania 7000 marek, przypuszczając, że kładzenie rurek przy kanalizacyi nie spowoduje znaczniejszych kosztów”. Protest przyniósł korzystny dla mieszkańców efekt. W marcu 1898 roku rada miejska zdecydowała, że koszty w całości weźmie na siebie kasa magistratu.

W 1898 roku kładziono kanalizację w sąsiedztwie zakładu głuchych. Wzmiankowaliśmy już, że podczas prac natrafiono tu na obfite pokłady wodonośne. W 1905 roku postanowiono o „kanalizacji rowu prowadzącego przez Ostróg”. Wydatki finansowały gminy Ostróg, Bosacz i miasto Racibórz. W 1906 roku zdecydowano o budowie sieci kanalizacyjnej w ciągu ulicy Mariańskiej.

W 1914 roku zapadła decyzja o budowie nowej sieci kanalizacyjnej. Znów obszernie rozpisywała się o tym prasa: „RACIBÓRZ. Ważne sprawy były na porządku obrad nadzwyczajnego posiedzenia tutejszej rady miejskiej, które się odbyło w ubiegły piątek. Główny punkt stanowiło przeprowadzenie kanalizacyi, która ma kosztować w całości 2 miliony 700 tys. mrk. Cały projekt nie zostanie wykonany od razu, tylko częściowo. Główny zbiornik odcieków ma być pobudowany na Proszowcu. Najpierw przeprowadzoną zostanie kanalizacya w ulicy werków stalowych (Stahlwerkstr.) [Stalowa – od red.] ze względu na nową rzeźnię miejską, następnie w ul. Wiktorii [Kościuszki – od red.], Kolejowej, Dworcowej, Górnowałowej [Drzymały – od red.], na placu Bollwerk [Bollwerkplatz, dawny pl. Żeromskiego, dziś teren przy ul. Kowalskiej] aż do targowiska Drzewnego [dawniej pl. Drzewny]. Na to częściowe przeprowadzenie kanalizacyi uchwaliła rada miejska 300 tys. mrk. Gdy przyjdzie do wykonania całego projektu, podskoczą podatki, już i tak wysokie, jeszcze więcej w górę”. Później prasa regularnie informowała o postępie prac i zamykaniu dla ruchu kolejnych ulic.

W marcu 1915 roku koszty budowy kanalizacji szacowano na dwa i pół miliona marek. We wrześniu magistrat stanął przed koniecznością kupna gruntu pod budowę oczyszczalni na Proszowcu. Toczyły się długie negocjacje. Prasa pisała: „Grunt ten jest własnością kilku właścicieli, którzy zażądali od miasta 225 000 marek, na co miasto się jednak nie zgodziło, gdyż grunt ten jest w takiem położeniu, gdzie w każdym roku w czasie powodzi jest zalanym, i z tego powodu mniejszą ma wartość. Miasto dało grunt otaksować i rzeczoznawcy oznaczyli sumę 79 250 marek. Porozumienia prowadzone dalej po otaksowaniu doprowadziły do tego, że właściciele ustąpili od żądanych 225 000 marek i zgodzili się na 99 500 marek. Miasto atoli nie chce i tej sumy zapłacić. Układy jeszcze nieukończone”.

W wyżej położonych częściach miasta istniała wspólna, grawitacyjna sieć kanalizacyjna dla wód deszczowych i bytowych, w niższych, na przykład na Ostrogu i Płoni, dwie odrębne, dla których musiano budować przepompownie. Odrębne kanalizacje deszczową i sanitarną dla wyżej położonych partii Raciborza wprowadzono w latach 20. XX wieku.

Oczyszczalnia, zaprojektowana dla pięćdziesięciotysięcznego miasta, powstała na Proszowcu, przy końcu ówczesnej Uferstraße, dziś Gdyńska, na stosunkowo wysokim terenie, który nie podlegał zalaniom. Oddzielono ją od rzeki wałem ochronnym, ciągnącym się aż do Miedoni. Pracowała w systemie mieszanym – mechanicznym i biologicznym. Po przeprowadzeniu przez odstojniki, wody były odprowadzane do Odry.

W 1916 roku zdecydowano o budowie sieci kanalizacyjnej w obecnych ulicach: Batorego, Środkowej, Piaskowej, Polnej oraz wzdłuż promenady odrzańskiej. Koszt 44,5 tysiąca marek, które zamierzano pozyskać w drodze pożyczki. W 1917 roku „aby związać koniec z końcem” magistrat musiał znacząco podwyższyć podatki komunalne, co tłumaczono koniecznością: wsparcia rodzin poległych żołnierzy, budową rzeźni miejskiej, nowego ratusza oraz gimnazjum realnego, a także rozbudową kanalizacji. Zapowiadano zaciągnięcie pięciu-sześciu milionów marek kredytu, co prasa komentowała: „a więc i dla mieszkańców Raciborza minęły lata tłuste, a nastąpią lata chude”. Duże zakłady, jak na przykład cukrownia, „Czarna buda”[2] czy gorzelnia otrzymywały pozwolenia na pobór wody z Odry a także na odprowadzenie do niej ścieków.

Nie wszędzie docierano z kanalizacją. W 1932 roku rozpoczęto budowę osiedla na Ocicach (w okolicach szkoły). Każdy z domów miał tu latrynę na podwórzu.

Opracowanie Grzegorz Wawoczny


1 Nowiny Raciborskie, nr 128 z 28 października 1897 r. donosiły: RACIBÓRZ. W okolicy wieży wodociągowej wyciągnięto z Odry trupa kobiety dobrze ubranej i mogącej mieć około lat 30. Dotąd jej nie rozpoznano. Nie jest więc możliwe, by obiekt powstał dopiero w 1898 r.

2 Tak nazywano zakłady Siemens Plania-Werke

Opublikowane przez
WAW
Dołącz do dyskusji

WAW

Wydawca, redaktor naczelny - zapraszam do kontaktu autorów oraz czytelników pod adresem mailowym ziemia.raciborska@gmail.com