Dokument z czerwca 1927 roku z zasobów archiwum zamkowego rzuca światło na początki motoryzacji w dawnym Ratibor. To list handlowy firmy Julius Molnar & Co., skierowany do Kamery Książęcej na zamku. Tekst nie tylko promuje luksusowe oleje, ale pokazuje, jak niemal sto lat temu dbano o profesjonalne przygotowanie do sezonu automobilowego.
W zbiorach dokumentów historycznych dotyczących raciborskiego zamku znajduje się pismo, które stanowi doskonałe świadectwo epoki, w której samochód przestawał być jedynie fanaberią najbogatszych, a stawał się elementem profesjonalnie zarządzanych majątków. Przedsiębiorstwo Juliusza Molnara, mające swoją siedzibę przy ówczesnej Niederwallstraße 5, czyli dzisiejszej ulicy Podwale, zwróciło się do zarządców zamku z ofertą kompleksowego wyposażenia garażu. Dokument ten jest niezwykle cenny dla badaczy lokalnej historii, ponieważ precyzyjnie dokumentuje realia gospodarcze miasta w okresie międzywojennym.
Autor listu wykazuje się dużą sprawnością marketingową, przekonując książęcych urzędników, że własny garaż nie powinien być jedynie prostym miejscem postojowym, ale profesjonalnym zapleczem technicznym. W tekście czytamy o konieczności posiadania odpowiednich zapasów części i akcesoriów, co miało chronić właściciela przed ryzykiem zakupu towarów o niskiej jakości w sytuacjach nagłej potrzeby. To podejście sugeruje, że rynek motoryzacyjny w 1927 roku był już na tyle rozwinięty, by oferować wyspecjalizowane produkty, ale jednocześnie na tyle nieprzewidywalny, by zachęcać do tworzenia własnych magazynów.
Firma Molnara reklamowała się jako warsztat mechaniczny oraz zakład wulkanizacji parowej, co w tamtym czasie było usługą nowoczesną i pożądaną. Szczególną uwagę w ofercie przykuwa promocja oleju silnikowego Gargoyle Mobiloel. Produkt ten, sygnowany charakterystycznym symbolem gargulca, był wówczas światowym standardem jakości i do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży. Molnar oferował go w dwóch wariantach, dostosowanych do skali potrzeb zamku. Były to albo ekonomiczne, pięćdziesięciokilogramowe żelazne beczki z praktycznym kranem spustowym, albo mniejsze, plombowane kanistry o pojemności dwudziestu litrów.
Dokument jest interesujący również ze względu na detale topograficzne i administracyjne. Pismo wpłynęło do Kamery Książęcej 13 czerwca 1927 roku, co potwierdza urzędowa pieczęć z datownikiem. Ciekawostką jest pewna rozbieżność adresowa widoczna w dokumencie. O ile ozdobny nagłówek wskazuje ulicę Podwale, o tyle pieczątka przy podpisie właściciela odsyła już na dzisiejszą Reymonta, znaną wówczas jako Bollwerkstraße 4. Dziś ten pożółkły arkusz papieru to nie tylko sucha oferta handlowa, ale fascynujący element mozaiki dziejów Raciborza, przypominający o rzemieślniczych tradycjach i prestiżu, jakim cieszył się tutejszy zamek.








